Archiwum 2016/2017
Wycieczka rowerowa

6 czerwca 2017 r. uczniowie klasy VI wybrali się na rowerową wycieczkę do Laskowic i Tuł. Opiekunkami były panie: Mariola Podbrożny i Urszula Ejsmont. Inicjatorką tego wyjazdu była przewodnicząca szkoły – Juliana Kubis.

Najpierw dotarliśmy do Laskowic, gdzie ksiądz Jan Konik zapoznał nas z historią i tajemnicą małego, drewnianego kościółka z 1686 r. W drodze do Tuł proboszcz zabrał nas na pyszne lody.

Kolejnym punktem naszej wycieczki było odwiedzenie jednego z piękniejszych kościołów neogotyckich na Śląsku, czyli kościoła pod wezwaniem Matki Boskiej Bolesnej w Tułach. Dowiedzieliśmy się, że został wybudowany w 1857 r. przez rodzinę von Blacha na wzór katedry w Kolonii jako wotum dziękczynne za narodzenie syna. Zachwyciła nas wysoka, strzelista wieża, ołtarze o ażurowych zwieńczeniach, przepiękne witraże, a także pieta na głównym ołtarzu. Ksiądz zwrócił uwagę na herby znajdujące się przy ławkach.

W drodze powrotnej zobaczyliśmy z daleka pałac rodziny von Blacha z XVIII w., niestety teraz zaniedbany.

Następnie zwiedziliśmy młyn rodziny Widerów. Pan Widera najpierw pokazał nam napis na belce stropowej: „W imię Panience Przenajświętszej. Jeżeli domu sam Pan nie zbuduje, daremnie nad nim Rzemieślnik pracuje. Psalm 126, Fundator Bernardt Widera, Maister Anton Matyschik”. Była tam też data zbudowania młyna: 1852 rok. Następnie opowiadał nam o jego historii oraz pokazywał, w jaki sposób dawniej mielono zboże. Dowiedzieliśmy się, że najstarszą maszyną w młynie jest śrutownik, w którym zboże mieliły dwa poziome kamienie. Obok zobaczyliśmy dwa walce z odsiewaczami. Pan Widera pokazywał nam sita, demonstrował, włączał maszyny, bo niektóre są napędzane prądem. Na koniec zabrał nas do jeszcze jednego pomieszczenia i pokazał turbinę, która pod wpływem zrzuconej na koło młyńskie wody, zaczęła się kręcić. Byliśmy zachwyceni, bo większość z nas pierwszy raz była w prawdziwym młynie.

W nagrodę mogliśmy jeszcze zobaczyć nowocześnie działającą oborę, w której zwierzęta nie są na żadnej uwięzi oraz miejsce, gdzie krowy są dojone. Dojenie 70 krów trwa jedynie ponad godzinę.

Po miło spędzonym czasie wyruszyliśmy w drogę powrotną.

Nasz wspólny rowerowy wypad zakończył się ogniskiem w ogrodzie Państwa Kubis, w Bierdzanach. Jedząc pyszne kiełbaski dzieliliśmy się wrażeniami z niezwykle udanej wycieczki. Około godziny 18.00 wszyscy zaczęli zbierać się do domów, na szczęście zdążyliśmy uciec przed burzą.